Zaznacz stronę

Ah, te początki! Zawsze, kiedy człowiek chce rozpocząć coś nowego to zwyczajowo najtrudniej jest postawić pierwszy krok(lub w tym przypadku pierwszą kropkę w zdaniu).  Muszę przyznać, że o ile sam pomysł na powstanie tego bloga, był dość spontaniczny(bo nie był planowany, a już na pewno nie w takiej formie), to sam wpis musiał jednak odczekać swoje..

A teraz do rzeczy.Niemal 3 lata temu(w 2015 roku), przez stosunkowo dość krótki czas, prowadziłem bloga. Prowadziłem go wówczas pod nieco innym szyldem, ponieważ tak naprawdę pierwszym motorem napędowym, był pierwszy przyjazd Nick’a Vujcic’a do Polski.

Na temat tego człowieka, myślę, że nie potrzeba wiele się rozpisywać, bo prawdopodobnie większa część ludzkości wie kim jest Nick(a jeżeli ktoś nie wie to polecam sprawdzić).

W każdym razie gościu jest konkretny, i tym samym jest dla wielu milionów ludzi na świecie, ogromnym świadectwem( i bardzo dobrze)! Natomiast z doświadczenia wiem, że mimo wszystko nadal jego przypadek, jest uważany, raczej za coś, co się raczej nie wydarza zbyt często. Myślę tu, nie o jego chorobie, a ,o tym jak(mimo jej) żyje.

Wiele osób do tej pory tkwi w takim przekonaniu, iż osoba niepełnosprawna najprawdopodobniej musi być mega zdołowana.

Dlatego, że główny nurt informacyjny nawija ciągle o trudach, przeszkodach i tak dalej( nie chodzi o to, że ich nie ma, bo oczywiście, że występują). Ja jednak nie mam zamiaru pisać tutaj o tym,  jak to niepełnosprawność wyklucza i blokuje możliwość szczęśliwego życia.. A  wręcz przeciwnie postaram się, na własnym przykładzie pokazać, że mimo niepełnosprawności, można działać i żyć na pełnej petardzie! 🙂

Jako, że to jest pierwszy wpis wprowadzający, to nie chcę się długo rozpisywać. Jest jednak coś co trzeba zaznaczyć od początku, to znaczy musisz wiedzieć, że będę tu pisał też o Bogu. Dlatego że tak się składa, że sam nawróciłem się 9 lat temu( miałem 18 lat). To właśnie dzięki Jego pomocy i opiece, krok po kroku, doszedłem do stanu w którym teraz jestem.( A, uważam, że jestem mega szczęśliwym typem, żeby nie powiedzieć więcej..)

Uważam tak po mimo to, że od urodzenia jeżdżę na wózku(Porażenie Mózgowe, padaczka i te sprawy). Piszę o tym ponieważ wiem, że o ile jest już dość sporo historii życia i jego nawróceń z perspektywy byłych narkomanów tudzież alkoholików. Tak w przypadku osób niepełnosprawnych temat trochę kuleje. Dlatego też postanowiłem, że poruszę te kwestię, bo warto! 😀

Nie chcę jednak aby to było jakkolwiek cukierkowe w stylu ” hurra, jest dobrze, bo Bóg jest dobry!” – Nie, tak nie będzie!

Tak, mógłby pisać, ktoś kto jest Neofitą(czyt. świeżo nawrócony). Moim celem było by to, aby zawarte tu treści mogły realnie budować i umacniać. A biorąc pod uwagę to, że od pierwszego sygnału mojego nawrócenia minęło już trochę, i sam przez ten czas przechodziłem przez różne stany. Wiem że nie zawsze jest łatwo.. ale ostatecznie można dać radę, jeżeli tylko zrozumiesz co znaczy być wojownikiem Boga!

Tyle na dziś, Amen 🙂

Ps. Jeszcze przez pewien czas wpisy mogą być dość nieregularne, gdyż sam jeszcze myślę nad ich formułą. Gdyż, tak jak wspominałem ten blog jest raczej spontanicznym pomysłem. Powstałym na skutek przygotowywania się do innego projektu, który mam nadzieje, uda mi się z Bożą pomocą zrealizować. 🙂