Zaznacz stronę

A, więc stało się! To, już ostatni fragment z serii Małych kroków. Długiego tekstu rozpoczętego 4 maja od historii z nagraniem materiału filmowego, na temat pracujących niepełnosprawnych i naszego Salonu VR Łomża.

Dla szybkiego przypomnienia tutaj w Małe kroki do.. #część1 – Wprowadzenie – pisałem właśnie o powstałym nagraniu, jak również wspominałem wyjazd do Łodzi na event “Łódź Ratunkowa” prowadzony przez ojców Adama Szustaka i Tomasza Nowaka. Pisałem, również, o spotkaniu z Agnieszką – na którym to zresztą bardzo mi zależało 🙂 . W końcu, wspominałem też o zajęciach dla dzieci z przedszkola w Łukowie, na które zaprosił mnie mój przyjaciel Michał. Było tego trochę, więc jak ktoś ominą ten fragment może wrócić 🙂

Zaś, w Małe kroki to.. #część2 – Geneza Światła , która teoretycznie miała być zakończeniem niniejszego tekstu. Zupełnie nie planowanie opisałem sprawę z moim przyjacielem Andrzejem( chociaż, teraz po prostu myślę, że dobrze się stało, ponieważ, dzięki temu mogłem napisać coś więcej o motywach moich działań).

Natomiast kończąc część drugą, wstawiłem też pewne zdjęcie z pytaniem do zastanowienia czy wiadomo co ono przedstawia? Oto i ono:

Zakładam, że raczej ciężko było by trafić, co, to, zdjęcie konkretnie przedstawia? Otóż, już wyjaśniam. Na, tej fotografii znajduję się naklejka, z najnowszej płyty Egzegeza – Księga Pszczół, rapera Tau. – Jednego z bardziej znanych artystów muzycznych, jeżeli chodzi o przekazywanie treści odnośnie do wiary w Boga. Co więcej? Na tej naklejce pierwotnie widniał taki tekst:


#Małe Kroki , To Małe Zwycięstwa , Które Prowadzą Do Wielkich Wygranych

– Tau, Egzegeza: Księga Pszczół

Niestety, ta naklejka uległa już całkowitemu rozpadowi, bo nakleiłem ją akurat w miejscu bardzo podatnym na zniszczenie(mój błąd, przyznaje 🙂 ) Jednak, dzięki tej ujmę to stracie, naszły mnie pewnie przemyślenia, które m.in stały się powodem do napisania właśnie tego tekstu.

Po kolei..

W ostatnim czasie – o czym już kilkakrotnie wspominałem – wydarzyło się u mnie naprawdę dużo. Patrząc nawet z perspektywy roku, nie trudno było by dostrzec pewne konkretne zmiany. Jedną z tych na pewno wyraźniejszych dla otoczenia jest to, że właśnie mija pół roku, od kiedy zacząłem prace jako grafik w naszym Salonie VR. Równocześnie, pojawiła się też opcja z tymi wyjazdami do zakładów karnych, do których jeżdżę dodatkowo raz w miesiącu..

Dzięki pracy i poznanym w tym czasie osobom, mogłem pozwolić sobie na takie wyjazdy jak ten do Łodzi czy Warszawy. A, już za niespełna tydzień (2 czerwca), wraz z moim dobrym kumplem Pawłem, jadę do Wrocławia na Festiwal Odnowienie, z Nickiem Vujcicem!

Tak dla nie wtajemniczonych, wiem, że Nick był już kilka razy w Polsce, a, ja nawet posiadałem bilety na pierwsze wydarzenie z nim. Jednak ostatecznie nigdy na żadnym z tych wydarzeń, nie udało mi się być.. (Piszę też, o tym w swojej książce, na której druk obecnie, – w raz z moją szefową – staramy się uzyskać środki). Dlatego, tym bardziej cieszy mnie, to, że taka możliwość wyjazdu na festiwal się w końcu pojawiła! 🙂

Mało tego! W czwartek jadę do Lublina, w pewnej bardzo istotnej dla mnie sprawie. Która, jeżeli tylko się powiedzie, to będzie oznaczało dla mnie totalny obrót o 180 stopni. To byłby zupełnie nowy rozdział w moim funkcjonowaniu, na co, już, na samą myśl o tym, się mega cieszę! 😀

Gdyby tak wszystko miało wypalić, to było by naprawdę niesamowite.. Jednak, żeby o tym napisać więcej przyjdzie jeszcze czas. A, teraz chciałbym napisać o samej istocie tego tekstu, czyli o sprawach ducha.

Wracając do naklejki Tau..

Tekst na niej zawarty, to nic innego jak puenta, główna myśl, którą mogę śmiało podsumować cały ten blog jak i swoje życie.. Zresztą, w tym może się odnaleźć bardzo wielu ludzi, bo umówmy się nie wszystko dostajemy od razu. Prawda, są różni ludzie i jedni mają łatwiej, a drudzy, wręcz przeciwnie od najmłodszych lat muszą walczyć o swoje.

Jednak tak w pierwszym, jak drugim przypadku nie ma tak, że na starcie już mamy wszystko wyjaśnione i potrafimy przewidzieć, każdy kolejny dzień życia, aż do śmierci..

Owszem, można mieć już na przód przygotowany konkretny – jak to ładnie brzmi – SUPPORT(czytaj wsparcie), jak to często określa jedna z moich znajomych. Jednak i tak trzeba najpierw przejść przez pewien etap, ponieważ życie samo w sobie jest etapowe.

Aczkolwiek, ta naklejka uświadamia mi coś jeszcze..

To znaczy, z uwagi na jej stan, nikt z was czytających(poza mną), nie byłby w stanie odczytać, co tam właściwie było napisane.. Mało tego! wielu ludzi mogło by nawet nie wpaść na to, że tam była zawarta jakakolwiek treść.. To, byłby po prostu już tylko kawałek czegoś tam.. Ot, taki zniszczony poszarzały kawałek materiału, z którego nic już nie wynika.

Co, to oznacza?

Obiecałem, że na zakończenie tego tekstu będzie coś o sprawach ducha. A, więc przekładając to wszystko, teraz, na tą konkretną sferę życia. Nie trudno zauważyć w tym pewną alegorię. To znaczy, jeżeli w pewnym momencie przestałbym czytać (próbując jednocześnie zrozumieć) Słowo Boże. To, ja, jako osoba wierząca stałbym się w końcu nie wyraźny, jak ta sól, która gdy tylko straci smak, do niczego już się nie nadaje.. (por. Mt 5,13)

Jak już pisałem, ostatnie dwa lata były dla mnie mega trudne. Tak, iż dopiero teraz powoli zaczynam funkcjonować nazwijmy to: normalnie. Mimo wszystko, bywają jeszcze momenty, w których przychodzi mi się zmagać, z szczątkami tej dziury, którą zrobiły we mnie te ostatnie dwa lata..

Myślę nawet, że gdybym miał, wskazać na przestrzeni tych okrągłych 10 lat. Najtrudniejszy dla mnie okres czasu, to wskazał bym na lata 2017 i 18.

Ponieważ to w tym czasie bardzo dobitnie, doświadczyłem tego jak łatwo jest stracić kurs, jeżeli zaufam sobie bardziej niż Bogu. To jest naprawdę proste postawić własne Ja wyżej od Niego, tylko, że to w końcu kończy się niezbyt dobrze.. To doświadczenie daje mi jednak jasny obraz tego jaki jestem, gdy tylko zacznie brakować czasu na spotkanie z Nim. Jak nie wracam do źródła, to w końcu usycham i nie ma opcji by było inaczej.

Kiedyś jeden ze świętych powiedział coś w stylu:

“Jako człowiek jestem wstanie popełnić, każdy grzech! Nie robię tego jednak tylko dlatego, że On sam nade mną czuwa..” – Niestety nie jestem wstanie teraz określić, który ze świętych to powiedział i gdzie na to trafiłem. Jednak, coś mi świta św.Augustyn, musiałbym jednak jeszcze tego poszukać. W każdym razie! Uważam, że warto to sobie zapamiętać, ponieważ jest to jak najbardziej celne.

Dlatego nawet biorąc pod uwagę, te wszystkie ostatnio pojawiające się sprawy, w odniesieniu do kościoła. Nie rezygnuje, bo wiem jaki sam jestem, wiem jak bardzo Go potrzebuje.

Czasami chcielibyśmy, aby wszystko stało się od razu, aby nie trzeba było czekać. Lecz, gdyby tak przyjąć, że wszystko będzie nam podane od ręki, to nie było by właściwie miejsca na naukę i rozwój. Przez co nie potrafilibyśmy nawet docenić żadnego aspektu życia, ani tego co proponuje nam sam Bóg. Osobiście gdy patrzę na tę dekadę mojego życia z perspektywy czasu, naprawdę dostrzegam znaczące zmiany. A,gdy pomyślę sobie o tych dwóch minionych latach, mając jednocześnie konkretną pełną nadziei perspektywę najbliższych MOŻLIWYCH zmian w życiu..

Z ręką na sercu, stwierdzam, że Go nie pojmuje!

Niedawno sięgałem dna, a On mi teraz rozwija takie plany, że głowa mała! Dlatego za Nim wciąż idę, nawet jak upadam idę dalej, bez niego po prostu nie potrafię funkcjonować.

Nie martw się, gdy coś ci nie wychodzi, ale pamiętaj, że życie ludzkie składa się z pewnych etapów. To, że teraz coś nie wychodzi i jest po prostu słabo, to jeszcze nie znaczy, że później też tak będzie. Może właśnie, Bóg chcę ci dać czas, abyś się mógł przygotować do czegoś zupełnie nowego! Niech tyle wystarczy. Amen

A teraz powiedziałem wam o tym, zanim to nastąpi, abyście uwierzyli, gdy się to stanie».

J 14,29