Zaznacz stronę

Zanim przejdę do głównego tematu tej części wpisu, postanowiłem wspomnieć tutaj o sytuacji, która wydarzyła się wczoraj. To znaczy, niedługo po udostępnieniu przeze mnie części pierwszej tego tekstu, napisał do mnie mój przyjaciel.

Andrzej, który jest zresztą również osobą na wózku, z tą tylko różnicą, że jest dodatkowo niemową.. Piszę jednak świadomie używając słowa “tylko”, ponieważ Andrzej najpierw napisał do mnie krótkie: “mam pytanie”.

Gdy tylko mu odpisałem, nie zwlekając odpowiedział: “ja chciałbym pracować”, zapytałem gdzie? powiedział, że może pisać. Andrzej, jest już człowiekiem po 5o roku życia i jako osoba niepełnosprawna też piszę swojego bloga. Tyle, że opisuje na nim swoje wspomnienia i wrażenia z Dąbrowicy, wczasorekolekcji, na których się poznaliśmy. (LINK DO BLOGA ANDRZEJA)

W końcu coś mnie tknęło i zapytałem: “Andrzeju, pewnie czytałeś mój wpis? . Odpowiedz brzmiała: “tak, i pomyślałem, czy jestem gorszy?”.. – I na tym chciałbym się prze chwilę zatrzymać..

Ponieważ, to pytanie w pewnym sensie jest kluczowe, jeżeli chodzi, o ogólne pojmowanie niepełnosprawności. Nawet nie tyle przez osoby ujmijmy to “zdrowe” – biorę to w cudzysłów, ponieważ dla mnie definicją niepełnosprawności jest nic innego jak po prostu:

NIEZDOLNOŚCIĄ DO ŻYCIA W PEŁNI

Swoją drogą miałem ostatnio krótką dyskusje na Facebooku, odnośnie tego zdania. Co ciekawe dyskusje zainicjował kolejny gość na wózku, który mimo, że szedł dobrym tokiem myślenia, to pisał tak jakby to było zupełnie przeciwne, temu jak sam to rozumie. Koniec, końców trafiło do niego jednak, że chodzi nam obojgu o to samo! Pozdrawiam Cię Marcin.

Krótka piłka, definicja

Jak dla mnie, jeżeli nawet fizycznie człowiek jest pełni sprawny, ale i tak w swoim życiu ma coś takiego co go blokuje, aby być w pełni szczęśliwym(obojętnie co to powoduje, alkohol, narkotyki, sytuacja rodzinna, porno, zdrada lub cokolwiek innego) przez co wszystko się widzi w czarnych barwach beznadziei… – To uwaga! Nagle się okazuje, że zdecydowana większość populacji jest niepełnosprawna 🙂

Moja definicja niepełnosprawności jest bardzo krótka i raczej wystarczająco jasna, nikogo nie stygmatyzuje, ale dobrze zrozumiana znacznie rozszerza pojęcie niepełnosprawności.. 🙂

Wracając do tematu.

Niestety pytanie Andrzeja o to czy jest gorszy, często tak samo tkwi w świadomości innych osób niepełnosprawnych.. Miałem ostatnio, tego przykład przy okazji samej premiery materiału filmowego, który pokazywałem w części pierwszej.

Niedowidzący chłopak, zarzucił nam kłamstwo i nie zgodził się z moim stwierdzeniem o to, że coś jest dla mnie normalnością(mówiłem, apropo pracy). W jego mniemaniu osoba niepełnosprawna nie może funkcjonować, ba nie może nawet myśleć o normalności! .. bo jest gorsza, od innych. W, ten sposób niepełnosprawni sami się niestety stygmatyzują..

Jak to ujęła moja przyjaciółka, czasem bywa tak, że to nie jest kwestia niepełnosprawności samej w sobie, co już raczej charakteru, jaki ma dana osoba. – To też, myślę celna uwaga.

Ja natomiast, nauczyłem się na nikogo nie patrzeć z góry.

Nie dzielę ludzi na lepszych i gorszych, przez ostatnie lata uczyłem się nie oceniać nikogo zanim nie poznam danego człowieka.

A, wszystko co robię jest właśnie z powodu takich ludzi jak wspomniany wyżej Andrzej, czego zresztą inicjatorem jest sam Bóg. Bo, to, tak naprawdę jego sprawka, że od 10 już lat, uczę się takiego sposobu patrzenia i chcę to robić nadal.

Jeździłem i jeżdżę na te wszystkie akcje, poznaje wielu różnych ludzi, z którymi niekiedy się poobijam, robiąc różne czasem szalone rzeczy.

Wszystko po to, aby odkręcać w ludziach to całe chore pojmowanie świata. To nie jest coś, co można zrobić w rok, czy dwa, to jest robota na całe życie, które i tak nie jest długie. 🙂 Wiem, jednak, że warto to robić bo widzę tego efekty, gdziekolwiek pojadę!

Ten wpis jest już wystarczająco długi, a niestety zostało mi jeszcze trochę do opisania.. (Chyba będę musiał zrobić część 3!)

Pierwotnie to chciałem napisać, o kwestiach ducha w odniesieniu do ostatniego czasu i Wielkiego Postu. Ponieważ to jest dla mnie naprawdę istotny fragment, ale pytanie Andrzeja sprowokowało mnie do odpowiedzi.. A, to się jednak wpisuje również, w to poco to wszystko! 🙂

Żeby jednak jakoś zahaczyć o temat następny.. Proszę Cię przypatrz się temu zdjęciu:

A, teraz zastanów się czy wiesz co ono przedstawia? :> Założę się, że, o ile część ludzi może skojarzyć kształt, to nic więcej już z tego nie wyciśnie 🙂

I to właśnie będzie materiał wyjściowy do kolejnej ostatniej części tekstu! A, ta pojawi się już za tydzień, to by było na tyle, Amen.

OSTATNIA CZEŚĆ: Małe kroki to.. #część3 – klucz do zwycięstwa!