Zaznacz stronę

W końcu, po tej rekordowo długiej przerwie, postanowiłem zebrać się do napisania kolejnego tekstu. Chociaż czasu faktycznie trochę upłynęło, to myślę, że to, o czym będę dzisiaj pisał, potrzebowało tej ciszy, aby się posklejać w całość..

Tak, jak zaznaczałem już na starcie. Jedynym celem powstania bloga, jest prawdziwa chęć dzielenia się przemyśleniami, które mam nadzieje, mogą pomóc. Chciałbym bardzo, aby to, co, tu się znajdzie mogło służyć, ku dobremu zbudowaniu, bo tylko wtedy ma to sens. Fakt, że ostatnio trochę się wydarzyło, sprawił, że postanowiłem przerwać ciszę i napisać, o czymś, co chodzi mi po głowie od jakiegoś już czasu.. Tym samym, zapraszam cię do lektury, dla mnie najważniejszego wpisu, jaki powstał od założenia tego bloga.

No, to lecimy!

Zacznę od tego, że na potrzeby tego tekstu będę się odnosił, do dwóch przykładów spraw, które w ostatnim czasie wywołały nie małe poruszenie w internecie. Jednak tak naprawdę posłużą mi one, tylko i wyłącznie do przedstawienia pewnej refleksji, w odniesieniu do samego siebie. Nie mam zamiaru stawać tutaj, ani po jednej, ani po drugiej stronie, krytykując kogokolwiek, bo przy obecnym stanie rzeczy, to jest najzupełniej zbędne. Postaram się jednak, korzystając z owych sytuacji, przedstawić(na tyle, ile potrafię) swój sposób postrzegania danych kwestii, tak aby wynieść z nich coś pożytecznego. A, to z kolei, spojrzenie, uważam, za dużo bardziej sensowne i potrzebne, mi jako osobie wierzącej, niż to która “frakcja” ma więcej racji.

Punkt 1: Film

Pierwsza sprawa, to film “Kler”- o którym ostatnio było tak bardzo głośno. 🙂 I tutaj, od razu zaznaczę, że nie, nie oglądałem jeszcze tego filmu. Widziałem jedynie zwiastun, który jak dla mnie, zawierał jedno kluczowe zdanie, które tak de facto, było najczystszą prawdą, o Kościele. Mimo wszystko, sądząc po tytule produkcji, chyba nad wyraz  uszczuploną prawdą, odnoszącą się do konkretnej grupy ludzi.  Wspomniane zdanie, brzmi następująco:
“Kościół jest święty, ale tworzą go ludzie grzeszni” (normalnie zdanie perełka!)
– myślę, że to wystarczająco dobrze przedstawia, o czym będzie cała produkcja. Tylko znowu zaznaczam, że przez kontekst tytułu i samą treść, jego przekaz mógłby być, błędnie zinterpretowany uszczuplając sprawę jedynie do duchowieństwa.  Po drugie, o tym filmie było już tyle powiedziane. Tylu ludzi, zarówno duchownych jak i świeckich, wyraziło swoją opinię, relacjonując produkcję, że moje osobiste odczucie jest takie, jak bym już go obejrzał. 🙂  I tak, jak niektórzy ludzie(również duchowni) mówią, żeby iść zobaczyć. Twierdząc, że według nich, to nie jest produkcja przeciw Kościołowi. A, również zauważają, iż paradoksalnie, może nawet pomóc w oczyszczeniu Kościoła, z faktycznie istniejących przypadków, poruszanych słabości. – Co, też może być jak najbardziej słusznie postrzegane, bo może tak być. Czas, to zweryfikuje.   Inni natomiast, uważają, że to jest autentyczny atak na Kościół i wiarę, więc go absolutnie odradzają oglądać. Tak, więc, jak widać zdania są podzielone, każdy patrzy na to, z innej sobie właściwej perspektywy. Każdy, ma też inną wrażliwość – co dany przykład bardzo jasno pokazuje. Tak, więc myślę, że trudno by było, podać, na to inną receptę, jak ta, aby próbować rozeznawać, takie sytuacje we własnym sumieniu i sercu. 🙂 Są tacy, którzy będąc bardziej odporni, pójdą i będą szukać w tym obrazie czegoś co może im posłużyć, do budowania jakiegoś dobra. Ktoś, może po seansie, dojdzie do jakiejś głębszej refleksji, że warto coś, zmienić w swoim postępowaniu, i to mu faktycznie wyjdzie na dobre.  A, ktoś inny powie, że nie obejrzy, bo będąc, bardziej wrażliwą, delikatną osobą. Stwierdzi, iż obraz ten sprawia zbyt wielką przykrość.. Oba przypadki, są jak najbardziej zrozumiałe, i z obu może wypływać dobro. 🙂 Dlatego zawsze warto, takie sprawy rozeznawać, patrząc na własne wnętrze! 🙂 

Jeżeli, o mnie chodzi?

Tak szczerze, to myślałem o tym, aby pójść do kina, ale ostatecznie chyba sobie odpuszczę. To znaczy, prawdopodobnie obejrzę go sobie kiedyś przy okazji, jak już będzie ogólnie dostępny. Jednak, naprawdę wątpię, żeby ta produkcja, była mi obecnie do czegokolwiek więcej potrzebna, niż ten wpis. 🙂 Osobiście, jako osoba niepełnosprawna. Nie spotkałem na swojej drodze, żadnego kapłana, o którym mógłbym powiedzieć, że wpisuje się w taki odbiór, jaki(po wysłuchaniu relacji) przedstawia się w filmie. Wręcz przeciwnie, gdy zacząłem wyjeżdżać, poznawałem coraz więcej duchownych, którzy byli mi bardzo pomocni.   To jednak nie oznacza, że twierdzę, iż takich przypadków, błądzących kapłanów nie ma – pewnie, że są, ale za takich trzeba się, również modlić, aby mieli szansę, na poprawę. Także, polecam 🙂 Jednakże, celem tego wpisu nie jest sam film “Kler”. Dlatego, kończąc już, ten i tak  przydługi wątek. Napiszę tylko, że jeżeli ktoś, naprawdę wierzy i dba, o relacje z Bogiem, to, ta produkcja absolutnie nie będzie wstanie tego zmienić. A, jeżeli, ktoś tej relacji nie ma, to wszystko będzie wstanie go, oderwać od Boga, i Kościoła. 🙂

Punkt 2: Osoba

Przechodząc dalej, punkt drugi, to sprawa odnosząca się do pewnego młodego charyzmatyka. 🙂 Nie będę tu podawał, żadnych danych personalnych tej osoby, gdyż są one totalnie zbędne. Zresztą, ci którzy, śledzą jakkolwiek temat, myślę, iż wiedzą, o kogo chodzi. Krótko i na temat, w ostatnim czasie, nagrano i opublikowano w sieci, pewien film. Nagranie bezpośrednio było celowane, w tego chłopaka, aby udowodnić wszystkim oglądającym, jakim złym i niebezpiecznym, jest on typem. Przez całą długość materiału, wypowiadało się kilka osób, które starały się wytykać chłopakowi, błędy w jego posłudze. Posługiwano się przy tym, różnymi argumentami, pośród których faktycznie występowały takie, które mogły by zastanawiać. Jednak, całość, ostatecznie zrealizowano w sposób, który znacząco odbiegał od prawidłowego sposobu zwracania uwagi, przez osoby wierzące. W konsekwencji, cała sytuacja nabrała takiego rozgłosu, że jedni stanęli przeciw drugim, próbując za wszelką cenę udowadniać swoje racje.  Ja sam, o całym materiale dowiedziałem się, od przyjaciółki. Która, zresztą, dzwoniąc do mnie aby mi, o tym opowiedzieć. Najpierw stwierdziła, że ktoś w końcu nagrał prawdę, o tym chłopaku. Ostatecznie, do linii obronnej, tego młodego człowieka, ustawiła się dosyć duża liczba znanych kapłanów i świeckich. Powstało na ten temat kilka filmów, które były kontrą do tego pierwszego. Niestety, w większości z nich, brakowało odpowiedzi na pytania, które zastanawiają ludzi najbardziej. Czyli przepychanki, o własne racje, trwają nadal. Powstał zresztą, też dokument, do episkopatu, w obronie chłopaka, podpisany przez kapłanów i świeckich. – I, to w zasadzie cała historia.

Teraz, już powoli lądując, bo ten wpis i tak jest dość długi..

Postaram się w dosłownie kilku zdaniach, przedstawić ci wnioski, które osobiście są, dla mega istotne(szczególnie w odniesieniu do samego siebie). Sprawa pierwsza, przez ostatnie lata, uczyłem się, aby nie oceniać innych ludzi, zanim ich w jakikolwiek sposób nie poznam bliżej. W przypadku, tego młodego charyzmatyka. Mimo, że słyszałem o nim już wcześniej, nie miałem jeszcze okazji, z nim działać, nigdy też z nim nie rozmawiałem. Tak  wiec, nie stanę za nim, ani przeciwko niemu, poczekam na reakcje episkopatu na wspomniany dokument.

To co, jest obecnie dla mnie znacznie istotniejsze. A, co doskonale obrazują obydwa przykłady.

To pytanie o moje własne sumienie i serce ? Ponieważ, tak jak wspominałem we wcześniejszych wpisach. Sam, obecnie przechodzę przez dość ciężki czas, w którym owszem dzieją się i dobre rzeczy. Dostrzegam je, ale widzę również to, co jest obecnie złe i słabe, we mnie. Wiem, że nie wszystko jest w porządku, i muszę z tym jeszcze popracować, wpuszczając tam Boże Światło. Od urodzenia, jestem na wózku, a już od kilku ładnych lat. Wiem, że moim zadaniem jest zrobić, wszystko co się da, aby być prawdziwym świadectwem Bożego działania w niepełnosprawności.

Przygotowania

Przygotowałem, z Bożą pomocą, już nawet tekst do książki, którą mam nadzieje, uda się niedługo wydać. Opisałem tam, od początku, do końca całą swoją historie i tego jak Bóg, do mnie dochodził. Jak, w końcu, zmienił moje życie, w którym kiedyś absolutnie nie widziałem sensu.. Przelałem na papier, wszystko, to czego się przez te lata nauczyłem, i czego doświadczyłem. W końcu, miałem okazje poznać wielu wspaniałych ludzi, i przeżyć nie jeden wyjazd, bez obecności bliskich z rodziny. Na ten moment, mogę przyznać, ze robiłem już rzeczy, które po ludzku myśląc, nie miały prawa się wydarzyć, a jednak się wydarzyły! A, ja mam nieodparte poczucie, że to dopiero początek 🙂

Współpraca

Współpracowałem z osobami, o trudnych życiorysach, gdzie był alkohol, narkotyki itp. Z młodzieżą, z niepełnych domów rodzinnych. W końcu zostałem wysłany w miejsca, gdzie była cała masa innych niepełnosprawnych, z całym wachlarzem różnych schorzeń.. Widziałem, jakie ci ludzie, noszą, ze sobą bagaże na co dzień.. Widziałem też masę radości. Poznałem ludzi, którzy pomimo niepełnosprawności, którejś ze stron, zdecydowali się być razem! Ba! Ja sam do tego dążę, to jest jedno, z moich dwóch marzeń, które się jeszcze nie spełniło – wierze, jednak głęboko, ze to tylko, kwestia czasu! 🙂

Świadomość

Mam, jednak świadomość, że to do czego się przygotowuje, wiąże się również, z sporą odpowiedzialnością.. Wiem, że to wcale nie będzie łatwe, i jeżeli pójdę dalej, będą rożne przeszkody. Wierze, jednak, że idąc z Bogiem, to się uda! 🙂 Dlatego obserwując te wszystkie wydarzenia, zawsze staram się patrzeć, również w odniesieniu do swojego stanu. Ponieważ sam, mam ogromny dystans do siebie, co w przypadku trudnych życiorysów przydaje się niesamowicie. Tak, w przypadku, osób niepełnosprawnych, trzeba, abym czasem hamował swoje niezwykle luźne podejście, i wysłuchał. Wiem, że chociaż to się wydają, dwie całkiem odmienne od siebie rzeczywistości, to naprawdę można je, ze sobą połączyć. – I oto, by chodziło!

Anty-świadectwo?

Wszystko co robię, jest właśnie po to, i z Jego powodu.. Dlatego nie mam zamiaru, wdawać się w ocenianie innych. Ale, sam, patrząc najpierw na siebie, zadaje sobie pytanie, czy to co robię jest dobre? Czy, nie ma we mnie czegoś, co dla kogoś, może stać się anty świadectwem wiary?  I tutaj, wcale nie mam na myśli, tego, żeby przepraszać, za każdym razem za słowo, czy gest, który komuś może się nie spodobać(bo ludzie są różni). Ale,czy moje sumienie i serce, w kontakcie z Bogiem, i drugim człowiekiem, jest po prostu tak czyste? Tak, aby mogło pomagać budować, a nie demolować?

Kościół, to nie tylko księża i siostry zakonne..

 Kościołem również, jestem Ja i Ty, jeżeli tylko wierzysz w Boga. Dlatego, to, że zdarzają się w tym wszystkim przypadki upadłych, pogubionych ludzi, jakoś wcale mnie nie dziwi, ani nie odstrasza. Ponieważ, Kościół od samego początku, był tworzony, z poturbowanych, podziurawionych, ludzi, którzy tylko dzięki prawdziwej relacji z Bogiem w Jezusie, zaczęli prostować swoje ścieżki. 🙂

Na koniec

Tyle na dziś, jeżeli dotrwałeś/aś do końca tego tekstu, to zachęcam cię, zanim zaczniesz, staniesz w szeregu, aby kogoś, oskarżać, tym bardziej jeżeli chodzi o sprawy wiary. Stań przed Panem i upewnij się, że sam, w którymś miejscu, nie masz ropiejącej rany, którą warto było by oczyścić. Amen! 
«Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci na nią kamień».  I powtórnie nachyliwszy się pisał na ziemi.  Kiedy to usłyszeli, wszyscy jeden po drugim zaczęli odchodzić, poczynając od starszych, aż do ostatnich. Pozostał tylko Jezus i kobieta, stojąca na środku.  Wówczas Jezus podniósłszy się rzekł do niej: «Kobieto, gdzież oni są? Nikt cię nie potępił?»  A ona odrzekła: «Nikt, Panie!» Rzekł do niej Jezus: «I Ja ciebie nie potępiam. – Idź, a od tej chwili już nie grzesz!».  Ew. J 8, 7-11